Rocznice i święta
16.11.1940

Listy z getta - 80. rocznica zamknięcia getta warszawskiego

W kolekcji Muzeum znajdują się wyjątkowe świadectwa historii związanej z życiem w getcie warszawskim, jakimi są listy wysyłane z getta do członków rodzin przebywających w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Listy słane do Związku Radzieckiego (podobnie jak np. do Wielkiej Brytanii, w tym wypadku słane niebezpośrednio) miały największą szansę na zachowanie. Ich przetrwanie było bowiem uzależnione od tego, czy przeżyli adresaci - na Syberii, w Kazachstanie czy Uzbekistanie. Listy wysyłane do innych gett ginęły razem z ludźmi w Zagładzie. Tak jak wszelkie listy wysyłane do getta warszawskiego.

Najliczniejsza w zbiorach muzealnych korespondencja z getta warszawskiego to listy rodziny Justmanów do córki, siostry - Pauliny (Pesy, Pepy) Włodawer, która uciekła z mężem, Arturem, jesienią 1939 na wschód.

Rodzinę Justmanów tworzyło przed wojną osiem osób: Aron Justman (ur. 1884) i Chaja Miriam z domu Rozenstrauch (ur. 1888); Rywka (Regina) (ur. 1913), Paulina (ur. 1914), Emanuel (ur. 1915), Lejb (Lebek) (ur. 1917), Bluma (ur. 1920) i Pinchas (ur. 1922). 
Z wszystkich członków rodziny tylko Paulina i Emanuel zdecydowali się uciec (wyruszyli do ZSRR). I tylko oni ostatecznie wojnę przeżyli. Reszta rodziny zginęła, najpewniej w Treblince w 1942 roku.

Główna autorka prezentowanego listu z kolekcji, Regina Justman, została w Warszawie, aby opiekować się rodzicami. List pochodzi z okresu niedługo po zamknięciu getta (grudzień 1940); ma ingerencje cenzorskie - zamazania wyrazów czy całych zdań, w większości najpewniej dotyczące konkretów spraw bytowych. Mimo ingerencji list nadal zawiera dużą ilość informacji o sprawach materialnych, kondycji rodziny. Nie tylko w warstwie emocjonalnej, także faktograficznej - jako dokument czasu i miejsca - jest niezwykłym obiektem.

"Już blisko rok - pisze Regina Justman - zajmujemy ten sam pokój - obszerny i bardzo przyzwoity, który został umeblowany i zaopatrzony w rozmaite niezbędne akcesoria [tu zaczernienie cenzorskie jednego wyrazu] własnym, rodziny i przyjaciół. Kaflowa kuchenka służy jednocześnie jako piec i dobrze spełnia swoje zadanie, gdy tylko pogoda jest umiarkowana. Oczywiście jest to królestwo mamy, która - jak słusznie przypuszczasz - bardzo wiele i ciężko pracuje. Prowadzenie gospodarstwa nie jest obecnie sprawą łatwą ani prostą. [Tu zaczernienie cenzorskie.] [...] Do niedawna mój dochód miesięczny przewyższał dwukrotną moją pensję w banku (obecnie jest mniej), ale wartość nabywcza jest bez porównania mniejsza. Bluma zarabia około połowy tego, czasem jeszcze coś wpadnie, ale na to trudno liczyć. Jedno jest pewne: nasz kapitał (ponieważ nie posiadaliśmy żadnego) nie uszczuplił się, ale na pewno wzrósł, niczego nie sprzedaliśmy i jakoś przeżyliśmy ten okropnie długi rok i cztery miesiące, nie zaznawszy dotkliwego głodu. To jest doprawdy bardzo wiele. [...] w pamięci pozostała Ci mała, zimna klitka u Jadzi oświetlona świeczką i jej czarna kuchnia, w której szorowałam podłogę. A więc pociesz się: teraz nie szoruję podłogi sama, chociaż bardzo wiele kobiet, którym się o tem w zeszłym roku nie śniło, robi to obecnie. [Tu bardzo obszerna ingerencja.] Nie będę się siliła na odmalowanie Ci tego, co czuję. Wierzysz, że się jeszcze zobaczymy, więc już chyba wtedy bardzo dokładnie o tem pomówimy. Mnie doprawdy bardzo trudno w to uwierzyć, mimo że nadzieja spotkania się z Tobą jest jedynem radosnem wydarzeniem, jakiego jeszcze w życiu oczekuję".