Audiodeskrypcja wystawy czasowej „Jak zrobić muzeum?”

Jak zrobić muzeum? – wystawa czasowa prezentująca powstanie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, przygotowana jako wydarzenie towarzyszące wielkiemu otwarciu wystawy stałej 

>> Pobierz treść poniższej audiodeskrypcji w formacie pdf

Wystawa rozlokowana jest w dwóch salach – jednej dużej na parterze, podzielonej na mniejsze przestrzenie, oraz drugiej małej, na piętrze. Wystawę tworzy kolaż ilustracji i tekstu: zdjęć, dokumentów, listów oraz schematów – drukowanych na piance i przyczepionych do ścian. Plansze zebrane są w chmury tematyczne – grupy luźno rozmieszczonych zdjęć z podpisami, tekstów i ilustracji dokumentujących poszczególne etapy powstawania muzeum. Każdy etap opatrzony jest tytułem – myślą przewodnią oraz zawiera informacje o latach wyznaczających jego początek i koniec.

W pobliżu każdej chmury z sufitu zwieszają się tabliczki z wypisanymi pytaniami, które przyświecały twórcom w danym czasie i które porządkują opowieść. Oprócz zdjęć i dokumentów wśród plansz zamieszczone są zielone tabliczki z datami wydarzeń istotnych dla powstania muzeum. Gdzieniegdzie pojawia się żółta tabliczka z glosą – dopiskiem o charakterystycznych dla danego czasu zjawiskach.

Wystawę współtworzą ekrany z wyświetlanymi filmami, na których różne osoby opowiadają o tworzeniu muzeum. Wśród nich są członkowie zespołu projektowego, przedstawiciele władz, osoby zaangażowane w powstawanie muzeum.

1. Narodziny idei 1993–1998
 

Pierwsza część wystawy wpisana jest w wąski korytarz. Po prawej stronie mamy białą ścianę pomieszczenia, z lewej – zygzakowato pozaginaną ściankę ze sklejki. To na niej zamieszczono informacje związane z narodzinami idei stworzenia muzeum. Przypomniane są między innymi najważniejsze, stawiane w tamtych latach pytania. A dyskutowano na przykład o tym, dlaczego takie muzeum miałoby powstać w Polsce i o tym, gdzie dokładnie miałoby zostać wybudowane. Zastanawiano się też nad tym, czym miałoby ono się stać – kolejnym Muzeum Holokaustu, czy jednak Muzeum Życia.

Kluczową rolę odgrywało wówczas Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny. To w jego otoczeniu zrodził się pomysł stworzenia muzeum i tam też jako inicjatywa społeczna był rozwijany do 2005 roku.

Jedna z pierwszych fotografii zamieszczonych w korytarzu pochodzi z lat 30. XX wieku i przedstawia Wielką Synagogę na ul. Tłomackie. Bryłę synagogi zdobił od frontu monumentalny tympanon, czyli trójkątne zwieńczenie frontowej elewacji, wsparte na czterech kolumnach. Charakterystyczna była też, stanowiąca szczyt synagogi, kwadratowa wieża przykryta kopułą. Synagoga została zniszczona w czasie wojny. Obok synagogi na zdjęciu stoi przedwojenny klasycyzujący budynek Instytutu Nauk Judaistycznych, w którym dziś siedzibę ma Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny.

Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny powstało w 1947 r. w wyniku przekształcenia Centralnej Komisji Historycznej, działającej od 1945 r. przy Centralnym Komitecie Żydów Polskich. Jego biblioteka, archiwum i muzeum gromadzące ocalałe zabytki sztuki żydowskiej zostały ulokowane w budynku, w którym przed wojną znajdowały się Instytut Nauk Judaistycznych i Główna Biblioteka Judaistyczna. W powojennej polskiej rzeczywistości przez wiele dekad był to jedyny ośrodek gromadzący dokumentację i prowadzący badania nad historią Żydów na ziemiach polskich.

Poniżej zdjęcia synagogi duża czarno-biała fotografia z 1948 roku. Przedstawia pochód zmierzający na odsłonięcie pomnika Bohaterów Getta. Pochód mija zniszczony gmach dawnej Biblioteki Judaistycznej.

Na kolejnym zdjęciu tłumy gości wokół Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie podczas otwarcia w 1993 roku. Muzeum to stanowiło inspirację dla idei stworzenia Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Wśród honorowych gości Jan Karski, wojenny emisariusz rządu polskiego, który niósł światu wieść o Holokauście. Na następnej fotografii ściska dłoń generała Colina Powella, doradcy prezydenta USA i późniejszego sekretarza stanu Stanów Zjednoczonych.

Poznajemy też głównych bohaterów warszawskiej inicjatywy budowy muzeum. Grażyna Pawlak, wicedyrektor do spraw rozwoju Stowarzyszenia ŻIH, na fotografii stoi przed pomnikiem Bohaterów Getta na skwerze Willy’ego Brandta, na którym wkrótce stanie budynek muzeum. Na kolejnym zdjęciu oglądamy profesora Michała Friedmana, przewodniczącego Stowarzyszenia ŻIH, podczas rozmowy z profesorem Chone Szmerukiem.

W kolejnej chmurze na zielonym dymku data 1993 – początek współpracy z wybitnym muzealnikiem Jeszajahu Weinbergiem. To pod jego kierownictwem powstało Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. Na zdjęciu ukazany jest z zespołem waszyngtońskiego muzeum podczas prac projektowych około roku 1993. Niżej kopia listu od profesora do Grażyny Pawlak. Weinberg wyraża w nim radość z powziętego pomysłu i chęć udzielenia wsparcia.

Właśnie w tym 1993 roku powołano Międzynarodowy Honorowy Komitet upowszechniający ideę projektu muzeum. Komitetowi przewodniczyli Chaim Herzog, były prezydent Izraela, oraz Ronald S. Lauder, biznesmen i filantrop, prezes Fundacji Laudera. W skład komitetu w kolejnych latach weszli przywódcy światowych organizacji żydowskich i politycy, m.in. Jan Nowak-Jeziorański, Jan Karski, Zbigniew Brzeziński.

Na zdjęciu pochodzącym ze zbiorów prywatnych Grażyna Pawlak z Janem Nowakiem-Jeziorańskim. Obok drugi mężczyzna. W tle wnętrze mieszkania z dużą biblioteczką.

Kolejno powstawały komitety w Nowym Jorku – w 1994 roku, w Niemczech oraz Polsce – w 1995 roku. Odzwierciedlają to następne, umieszczone na ściance zielone tabliczki z datami. W 1996 roku powołano oficjalnie zespół projektowy, czyli Komitet do spraw Planowania Muzeum Historii Żydów Polskich. Miał on utworzyć program muzeum i kierować realizacją projektu. Na ściance obok tekstu na ten temat kopia uchwały zarządu ŻIH dotycząca powołania zespołu wraz z listą osób, które znalazły się w Komitecie.

Następny rok, czyli 1997, to jeden z kamieni milowych projektu: 17 kwietnia Miasto Stołeczne Warszawa przekazało Stowarzyszeniu ŻIH działkę przy pomniku Bohaterów Getta z przeznaczeniem na budowę muzeum. Na zdjęciu Grażyna Pawlak, Michał Friedman i prezydent Warszawy Marcin Święcicki podpisują umowę o wieczyste użytkowanie gruntu. Niżej szerszy kadr z posiedzenia Rady Gminy Warszawa-Centrum, podczas którego zadecydowano o przekazaniu działki pod budowę muzeum. Elegancko ubrani ludzie siedzą wokół długich czarnych stołów ustawionych w prostokąt. Pomiędzy stołami na środku czerwony wzorzysty dywan. Na ścianie na wprost duże godło państwowe.

W następnej chmurze plansz kopia pierwszej strony aktu notarialnego przekazującego działkę. Zgodnie z dokumentem przed warszawskim notariuszem stawili się Marcin Święcicki, Michał Friedman oraz Grażyna Pawlak.

Poniżej schemat ulic warszawskiego Muranowa z zaznaczoną działką pod budowę muzeum. To prostokątny pas ziemi na środku skweru Willy’ego Brandta, otoczony ulicami Zamenhofa, Anielewicza, Lewartowskiego oraz Karmelicką.

Obok planu Muranowa informacja o wsparciu polskich władz dla pomysłu budowy muzeum. Honorowy patronat nad projektem objął wtedy prezydent Aleksander Kwaśniewski, widoczny na zdjęciu w towarzystwie Grażyny Pawlak. Prezydent prezentuje katalog zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego. Na okładce rysunek splecionej ramionami menory, czyli siedmioramiennego świecznika będącego symbolem Izraela. W tle obraz w złotej ramie i tapicerowane krzesła. Obok zdjęcia kopia listu Aleksandra Kwaśniewskiego do Komitetu Budowy Muzeum. Prezydent wyraża w nim swoje poparcie dla idei zbudowania muzeum. Obok powiększony wyimek z tego listu: „Muzeum Historii Żydów Polskich to projekt niezwykły, to wyzwanie, obowiązek, symbol. W miejscu, które ożywi wspomnienia, spotykać się będą nowe pokolenia. Pragnę w formie patronatu wyrazić swoje stałe poparcie dla tej cennej inicjatywy”.

Niżej ulotka z 1998 roku dodana do pierwszego folderu Muzeum. Przedrukowano w niej listy ówczesnego premiera Jerzego Buzka i Aleksandra Kwaśniewskiego do Polskiego Komitetu Budowy Muzeum Historii Żydów Polskich. Obok wyimek z listu Jerzego Buzka wyrażającego się z uznaniem o idei szerzonej przez Komitet.

W 1998 roku Stowarzyszenie ŻIH i Polski Komitet Wspierania Budowy Muzeum zorganizowały na Zamku Królewskim w Warszawie koncert nowojorskiego kantora Josepha Malovanego. Wśród gości na widowni znaleźli się Aleksander Kwaśniewski oraz przedstawiciele polskiego rządu. Było to pierwsze wydarzenie kulturalne promujące projekt. Na zdjęciach kantor ubrany w czarny smoking, białą koszulę i jarmułkę. Śpiewa przy akompaniamencie fortepianu.

Rok 1998 to także moment rozpoczęcia prac programowych. Jednym z głównych problemów był brak bądź niekompletność zachowanych źródeł i przedmiotów historycznych. Brak ten skutkował decyzją o nadaniu muzeum charakteru narracyjnego.

Umieszczona na ściance żółta tablica z glosą wyjaśnia, że punktem wyjścia dla muzeum narracyjnego jest nie kolekcja, ale opowiadana historia, pod której kątem dobiera się materiały źródłowe i media wystawiennicze.

W tej części znajduje się też czarno-białe zdjęcie okładkowe jednego z pierwszych folderów muzeum. Przedstawia dziewczynkę ukrywającą twarz w dłoniach. W tle sceny z żydowskiej Warszawy – targ, płonące kamienice, mieszkańcy stolicy.

Na końcu korytarza umiejscowiono niewielki podest, w który wmontowano gablotę. Wyeksponowano w niej przedmioty znalezione podczas prac archeologicznych rozpoczętych w 1998 roku. Odkryto wtedy pozostałości budynku koszar artylerii koronnej oraz znaleziono cegły, elementy ceramiki i kilka przedmiotów ukrytych w ostatniej fazie istnienia getta. Wśród nich ceramiczne kafelki, wyszczerbiony imbryk, nadtłuczona szklana butelka. Nad gablotą zdjęcia z prac archeologicznych przedstawiające odsłonięte fundamenty koszar.

2. Historia miejsca
 

Równolegle do opowieści prowadzonej na pozaginanej ściance ze sklejki, na ścianie po prawej stronie opowiedziana jest historia miejsca, w którym stanęło muzeum. Jest to historia warszawskiego Muranowa, mocno związanego ze społecznością żydowską.

Serię czarno-białych zdjęć otwiera przedwojenna fotografia skrzyżowania ulic Nalewki i Gęsiej. Po obu stronach ulicy Nalewki dwupiętrowe kamienice z licznymi szyldami sklepów znajdujących się na parterze. Wybrukowaną jezdnię przecinają tory, po których sunie wagon tramwajowy. W oddali dwa kolejne. Na chodnikach pełno ludzi, gdzieniegdzie dorożki. Z przodu słup podtrzymujący tramwajowe kable zasilające. Zdjęcie powiększone do dużych rozmiarów straciło na ostrości, szczegóły się rozmywają.

Tabliczka na ścianie informuje, że w XIX wieku na terenach dzisiejszego Muranowa osiedlało się bardzo wielu Żydów. W okresie międzywojennym Muranów, zwany wtedy dzielnicą północną, wyznaczony ulicami Gęsią, Zamenhofa, Franciszkańską, Miłą, Stawki, Muranowską, Nowolipki, stanowił prawdziwe centrum żydowskiej Warszawy. Kwitł tu handel, swoje siedziby miały redakcje żydowskich gazet, kina, teatry i liczne organizacje społeczne.

Kolejna tabliczka podaje, że 2 października 1940 roku teren ten znalazł się w granicach getta, w którym w szczytowym momencie ściśnięto 460 tys. ludzi. Zdjęcie obok tabliczki przedstawia ulicę wypełnioną ludźmi. Ubrani w płaszcze, kobiety mają na głowach chustki, mężczyźni kaszkiety. Idą w różnych kierunkach, niektórzy zatrzymali się przy widocznym na pierwszym planie małym stoisku z cebulą i ostrożnie, nieufnie spoglądają w obiektyw.

Na następnym zdjęciu morze ruin po getcie. Obok informacja o jego likwidacji rozpoczętej w lipcu 1942 r. i bohaterskim zrywie powstańczym jego mieszkańców, który rozpoczął się 19 kwietnia 1943 r. i trwał do 16 maja. Po upadku powstania nastąpiła ostateczna eksterminacja ludzi oraz zniszczenie getta.

Jednym z nielicznych ocalałych budynków był XVIII-wieczny gmach koszar artylerii koronnej. W czasie okupacji stanowił on centralne miejsce żydowskiego getta – mieściła się tam siedziba Judenratu, czyli żydowskiej rady sprawującej władzę nad gettem. Tuż po zakończeniu wojny plac przed spalonym budynkiem koszar artylerii koronnej stał się miejscem upamiętnienia ofiar getta. Pierwszy pomnik w formie włazu do kanału został zbudowany dzięki staraniom ocalałych Żydów wracających do Warszawy. Równolegle w 1946 r. organizacje żydowskie rozpoczęły zbieranie składek na budowę drugiego większego pomnika. Projektantem był Natan Rapaport. Na zdjęciu uroczystość odsłonięcia pomnika w dniu 19 kwietnia 1948 roku, w piątą rocznicę wybuchu powstania w getcie. Niemal prostopadłościenna bryła pomnika góruje nad zebranymi ludźmi i trzymanymi przez nich sztandarami. Jasna zasłona zsuwa się z umieszczonej centralnie na pomniku płaskorzeźby. Wokół monumentu pustka, dopiero gdzieś daleko na horyzoncie majaczą niskie budynki i ruiny.

W końcu lat 40. polskie władze podjęły decyzję o budowie dzielnicy mieszkalnej na gruzach getta. Zdjęcie pokazuje prace budowlane. Trzy kobiety na rusztowaniu, łopatami przerzucają cement i układają cegły. Na następnym widać ukazany na wprost pomnik Bohaterów Getta, a za nim długi blok mieszkalny przy ul. Zamenhofa.

Ostatnie zdjęcie tej serii przedstawia skwer Willy’ego Brandta z lotu ptaka z zaznaczonym miejscem planowanej budowy muzeum– tuż naprzeciwko pomnika Bohaterów Getta. Prostokątny plac poprzecinany ścieżkami otaczają zanurzone wśród drzew długie bloki mieszkalne.

Korytarz tej części galerii kończy się dużym oknem wychodzącym wprost na pomnik Bohaterów Getta.

3. Rozwój projektu 1998–2004
 

Z korytarza trafiamy do dużej sali, podzielonej ściankami i zwisającymi z sufitu planszami na kilka części tematycznych, odpowiadających dalszym pracom nad tworzeniem muzeum.

Kolejnemu etapowi prac przyświecały pytania o adresatów muzeum, o historię, którą ma opowiedzieć wystawa stała oraz o sposób komunikowania tej historii.

Na ścianie wybór fotografii biurowych. Na nich pracownicy przy biurkach obłożonych dokumentami, w czasie spotkań. Na jednej z fotografii Jerzy Halbersztadt, dyrektor projektu Muzeum Historii Żydów Polskich w latach 1998–2004 oraz dyrektor tegoż muzeum w latach 2005–2011. Zdjęcie zrobiono w pierwszym biurze muzeum przy ul. Jelinka 48.

Nad zdjęciami ówczesne logo muzeum: uproszczony niebieski rysunek menory w niebieskiej okrągłej obwódce rozciętej na dole. Przecięcie zostawia jakby miejsce na nóżkę świecznika. Obok napis: Muzeum Historii Żydów Polskich.

Z zamieszczonych tekstów dowiadujemy się, że w 1998 roku biuro zespołu do spraw planowania Muzeum ulokowało się w willi przy ul. Jelinka 48 na warszawskim Żoliborzu. Z zespołu odeszły Grażyna Pawlak i Lena Bergman, a dyrektorem projektu został Jerzy Halbersztadt.

W 1999 r. powstała Rada Muzeum pod przewodnictwem Mariana Turskiego, przewodniczącego Stowarzyszenia ŻIH. Jej członkiem został m.in. prof. Władysław Bartoszewski, ówczesny minister spraw zagranicznych.

Wtedy też powstały strona internetowa i pierwsze materiały promocyjne muzeum. Na ścianie kilka żółtych glos, wyjaśniających takie hasła, jak strona internetowa, logo, folder promocyjny.

Równolegle z rozpoczęciem prac dokumentacyjno-badawczych poszukiwano projektantów wystawy stałej. Nawiązano współpracę z londyńską firmą Event Communications. Oficjalne prace projektowe ruszyły jednak dopiero w 2001 r.

Poniżej tablic, przy ścianie znajduje się gablota, w której wyeksponowano wydruk pierwszej strony internetowej muzeum. Zwinięty jest w rulon, można go przewijać za pomocą drewnianego pokrętła. Dalej obszerna gablota z biuletynami, ulotkami i folderami muzealnymi z początku XXI wieku.

Na sąsiedniej ścianie duża plansza ze schematem planu generalnego. Teksty, diagramy i wizualizacje prezentują pierwsze koncepcje ekspozycji muzealnej – zarówno merytoryczne, jak i przestrzenne. Wśród nich techniczny rysunek, na którym widać pierwszy podział całej ekspozycji na odpowiadające różnym okresom historii galerie. Wpisane są one w schematycznie narysowaną przestrzeń planowanej wystawy.

W osobnej części plansze opisujące zbieranie funduszy, kolejne ważne dotacje oraz zabieganie o pozyskanie wsparcia rządowego.

Dużą planszę poświęcono zbieraniu funduszy w USA. Istotną postacią tej części opowieści jest Wiktor Markowicz, amerykański biznesmen żydowskiego pochodzenia, który wyemigrował z Polski w 1964 roku. To mężczyzna w średnim wieku, łysiejący, w okularach, ubrany w ciemny garnitur, białą koszulę i srebrzysty połyskujący krawat. W ręku trzyma kieliszek czerwonego wina, za nim na ścianie fragment obrazu w złoconej ramie. Wiktor Markowicz w sumie przekazał na rozwój muzeum ponad milion dolarów, stając się jednym z pierwszych znamienitych darczyńców.

Następnie dowiadujemy się o uzyskaniu dla projektu poparcia papieża Jana Pawła II. Poparcie oraz błogosławieństwo zostało wyrażone w liście od pracownika kancelarii watykańskiej. Do słów poparcia dołączono życzenia poszukiwania prawdy o stosunkach polsko-żydowskich oraz sukcesu w przypominaniu pozytywnego współdziałania Polaków i Żydów.

Na jednym ze zdjęć w tej części Ewa Juńczyk-Ziomecka, dyrektor muzeum do spraw rozwoju, wita się z papieżem Janem Pawłem II. Fotografię wykonano w Watykanie.

4. Przełom – 2005
 

W historii tworzenia muzeum docieramy do przełomowego roku 2005. 25 stycznia oficjalnie powołano muzeum do życia. Na fotografii Lech Kaczyński, ówczesny prezydent Warszawy, Waldemar Dąbrowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, oraz prof. Jerzy Tomaszewski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia ŻIH podpisują umowę powołującą wspólnie finansowaną instytucję kultury, dając początek niezwykłemu trójstronnemu partnerstwu.

Obok pierwsza strona zawartej umowy i duży wyimek: „Przedmiotem niniejszej umowy jest wspólne utworzenie, przez Ministra, Miasto i Stowarzyszenie, zwanych dalej Założycielami, instytucji kultury – muzeum pod nazwą Muzeum Historii Żydów Polskich z siedzibą w Warszawie, zwanego dalej Muzeum”.

Konkurs na budynek muzeum – luty­–czerwiec 2005

Wkrótce po podpisaniu umowy o powołaniu muzeum ogłoszono międzynarodowy konkurs na projekt budynku. Starannie opracowane założenia konkursowe zawierały informacje o misji muzeum, o konieczności uwzględnienia kontekstu miejsca oraz istniejącej już koncepcji wystawy stałej, która ulokowana została pod ziemią. Nadesłane na konkurs prace oceniało międzynarodowe jury złożone z architektów, przedstawicieli Stowarzyszenia ŻIH oraz Ministerstwa Kultury.

Do finału konkursu przeszło 11 prac, których makiety prezentowane są na wystawie. Ustawiono je w kole na postumentach w kształcie niewysokich kolumn i przykryto szybą. Nad nimi zwisają plansze zawierające wypowiedzi projektantów i fragmenty werdyktów jury.

Niemal wszystkie projekty zakładały powstanie budynku horyzontalnego, trzymającego się blisko gruntu, stanowiącego zwieńczenie ukrytej pod ziemią wystawy. Tę myśl najszerzej rozwija praca japońskiego architekta Kengo Kumy, który nadał muzeum formę miasta wyłaniającego się spod ziemi – w postaci wielu zestawionych blisko siebie budynków. Każdy z nich wystaje z ziemi na różną wysokość.

Uwagę przykuwa także praca Daniela Libeskinda. Nadał on gmachowi muzeum bardzo ekspresyjną formę otwartej księgi. Natomiast Peter Eisenman z USA niemal w ogóle zrezygnował z budynku, tworząc bardzo pomnikowe rozwiązanie. Zaplanował na powierzchni jedynie niewielki pawilon będący bramą do podziemnego muzeum. Pawilon umiejscowił w długiej drucianej pergoli, wokół której odtworzył przedwojenny układ ulic.

Nieco z boku, poza kręgiem finalistów, pod szklaną pokrywą stoi zwycięski projekt.

Wyniki konkursu ogłoszono 30 czerwca 2006 roku. Zwyciężyła praca Rainera Mahlamakiego z Finlandii. Jury uzasadniało werdykt słowami: „Zaprojektowany na planie kwadratu, oktagonalny budynek otwiera się poprzez dramatyczną, plastyczną przestrzeń zarówno na pomnik, jak i na park. Ta dramatycznie zakrzywiona przestrzeń, posiadająca fakturę wapienia i oświetlona od góry, została przez autorów przyrównana do rozstąpienia się morza – Jam Suf – co można interpretować jako rytuał przejścia albo transcendencji pomiędzy długą drogą polsko-żydowskiej historii a symbolicznym i szczodrym otwarciem się na pokojową przyszłość”.

Poniżej werdyktu zdjęcie projektanta: mężczyzny w wieku około 60 lat, siwego, w okularach o okrągłych szkłach i w cienkich oprawkach. Ma owalną, łagodną twarz, wysokie zakola i przerzucone nad nimi na bok pasmo siwych włosów. Ubrany jest w jasną, rozpiętą pod szyją koszulę, ciemną marynarkę i ciemne spodnie. Stoi za niskim stołem, na którym leży rozrzucony plik zdjęć i duże arkusze papieru. Lewą nogę oparł na stojącym przy stole krześle, lewy łokieć wsparł na kolanie, skrzyżował nadgarstki, w dłoni trzyma linijkę. Za nim mieniące się czerwonawe tło.

5. Muzeum bez murów 2006–2013
 

Zespołowi muzeum zależało na tym, aby jak najszybciej zacząć komunikować misję muzeum mieszkańcom Warszawy i Polski. Idąc w ślad za konkursem na projekt budynku, w 2006 roku zorganizowano międzynarodowy konkurs na projekt „punktu informacyjnego” w miejscu przyszłego Muzeum. Konkurs został przygotowany we współpracy z fundacją Bęc Zmiana, która jako jedna z pierwszych wykorzystywała potencjał przestrzeni miejskiej do prowadzenia działalności społecznej i kulturalnej. Do konkursu zgłoszono 29 projektów z kilku krajów. 1 czerwca 2006 r. jury pod przewodnictwem Andy Rottenberg ogłosiło zwycięzcę – projekt polskich architektów z pracowni Centrala – Grupa Projektowa. Anda Rottenberg, przewodnicząca jury konkursowego podkreśliła: „Uwiodła nas forma namiotu, jej nietrwałość. Jest to projekt dla ludzi w drodze”.

W listopadzie 2006 r. nastąpiła inauguracja Ohelu – błękitnego, otwartego namiotu, swoją formą nawiązującego do ścian krzywoliniowych głównego holu w projekcie budynku Muzeum. Samo słowo „ohel” z hebrajskiego oznacza namiot.

Na wystawie ma on swoją reprezentację w postaci specjalnie zaaranżowanej przestrzeni – oddzielonej od reszty ekspozycji zwieszonymi z sufitu tkaninami z wielkoformatowymi zdjęciami Ohelu. W środku na jednej z tkaninowych ścian wyświetlany jest film z relacją z wydarzeń w Ohelu, który można oglądać, siedząc w miękkich fotelach-pufach. Obok imitacja słupa ogłoszeniowego z plakatami do tych wydarzeń.

Wokół kilka glos omawiających takie zagadnienia jak muzeum otwarte, kultura 2.0, mikrohistoria czy historia mówiona, które znalazły odzwierciedlenie w działalności Ohelu.

6. Powstaje muzeum – 2006­­­­–2013
 

9 września 2006 r. przedstawiciele prezydenta m.st. Warszawy i ministra kultury, naczelny architekt miasta Michał Borowski oraz dyrektor Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta Bogdan Romaniuk, podpisali z Reinerem Mahlamäkim umowę na wykonanie dokumentacji budowlanej i technicznej budynku. Na fotografii obok trzej wymienieni panowie przy dużym brązowym stole, każdy ze swoim plikiem dokumentów. Przed nimi na stole duże wydruki ze zdjęciami. Za nimi na ścianie plan Warszawy.

Podpisanie umowy zostało poprzedzone kilkoma miesiącami modyfikowania projektu zgodnie z uwagami ze strony zespołu muzeum i projektantów wystawy głównej. Studio Lahdelma & Mahlamäki wybrało sobie partnerskie studio architektoniczne po stronie polskiej – Autorską Pracownię Architektury Kuryłowicz & Associates.

Kolejnym krokiem było wmurowanie aktu erekcyjnego. Nastąpiło to 26 czerwca 2007 roku. Na uroczystości obecny był prezydent Polski Lech Kaczyński, który w przemowie wygłoszonej podczas ceremonii powiedział: „To muzeum jest wielką szansą na przełamywanie wzajemnego braku wiedzy z jednej strony i na coraz głębsze pojednanie z drugiej”. Obecni byli także Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, oraz Meir Lau, naczelny rabin Tel Awiwu.

Poniżej zdjęć z uroczystości, przy ścianie gablota, w której umieszczono oryginalny akt erekcyjny: to długi pas kremowego, prążkowanego poprzecznie papieru, długości około metra, z tekstem wypisanym elegancką czcionką, przypominającą odręczne kaligrafowanie. Tekst jest wyśrodkowany, tytuł oraz nazwiska zapisano na czerwono. Dokument wydobyto z ziemi po rozpoczęciu budowy.

W akcie erekcyjnym zapisano m.in.: „U zbiegu dawnych ulic Gęsiej i Zamenhofa wmurowujemy w fundamenty »Nieistniejącego Miasta«, niegdyś dzielnicy żydowskiej Warszawy, zniszczonej przez hitlerowskich okupantów Polski, Akt Erekcyjny pod budowę Muzeum Historii Żydów Polskich”.

Dalej zdjęcie darczyńców i gości przybyłych na uroczystość wmurowania aktu erekcyjnego. Wszyscy są na spotkaniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Na fotografii spora grupa elegancko ubranych osób otacza półkolem prezydenta Kaczyńskiego. Można wśród nich rozpoznać: darczyńców założycieli Zygmunta Rolata, Wiktora Markowicza i Tada Taubego, przedstawicieli miasta, w tym Marcina Święcickiego, pracowników muzeum, w tym dyrektora Jerzego Halbersztadta, Mariana Turskiego ze Stowarzyszenia ŻIH oraz naczelnego rabina Tel Awiwu Meira Lau. Zdjęcie wykonano w dużym, reprezentacyjnym pomieszczeniu, w pistacjowych ścianach trzy płytkie wnęki zwieńczone łukami, w środkowej godło państwowe, w zewnętrznych lustra. Pomiędzy nimi świecące złociście kandelabry.

Na sąsiedniej ścianie wisi duży schemat zatytułowany Projektowanie wystawy stałej krok po kroku. Prezentuje wstępne projekty koncepcyjne, zarysy szczegółowych scenariuszy, szkice przedstawiające planowany układ ekspozycji oraz wstępne wizualizacje.

Na środku tej części wystawy znajdują się gabloty, a w nich oryginalne odręczne rysunki architektoniczne oraz notatniki rysownika pracowni projektowej.

Obok gablot stoi obrotowy stojak z dużym wyborem zdjęć dokumentujących przygotowania i montaż wystawy głównej.

Ostatni fragment wystawy poświęcony jest samej budowie muzeum. Na zdjęciach uwieczniono między innymi przekazanie dokumentacji przetargowej pracownikom Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta. Długi stół zastawiony jest kilkunastoma pudłami z dokumentami i licznymi segregatorami wypełnionymi dokumentacją. Obok kilka osób przegląda wybrane dokumenty.

25 czerwca 2008 roku Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta, któremu miasto powierzyło kierowanie inwestycją, ogłosił przetarg na budowę muzeum. Największym problemem przy przygotowaniu przetargu było zaproponowanie technologii, w jakiej zostanie wykonana ściana krzywoliniowa w holu głównym. Po serii nieudanych prototypów zdecydowano, że wykonawca sam musi zgłosić skuteczne i przekonujące rozwiązanie techniczne. Przetarg wygrał Polimex-Mostostal, który zaproponował technologię natryskową.

Następne dwa zdjęcia ukazują prototypowanie ściany krzywoliniowej. Widać na nich duże pomieszczenie warsztatowe, a na środku rusztowanie z zakrzywionych rur, które powoli powlekane jest materią przypominającą obecne wykończenie ściany.

Budowę rozpoczęto 30 czerwca 2009 roku. Na ścianie kopia pierwszej strony pozwolenia na budowę. Wokół zdjęcia z uroczystości rozpoczęcia budowy. Obok nich duże zdjęcie rusztowania, na którym oparto ścianę krzywoliniową. Nad tą częścią wystawy zwisa z sufitu czarno-żółta tablica informacyjna z placu budowy.

Przed ścianą leży kilkanaście dużych, sześciennych, tekturowych klocków. Oklejone są zdjęciami z różnych faz budowy muzeum.

7. Muzeum otwarte
 

Dalsza część wystawy znajduje się w małej sali na piętrze. Prowadzi do niej wijący się jak wąż korytarzyk utworzony przez niską tekturową, białą ściankę. Na niej naklejono różne propozycje logotypów muzeum. Korytarzyk dochodzi do wąskich kręconych schodów, zakończonych krótkim pomostem. Obok niego równolegle biegnie most zawieszony pomiędzy salami i korytarzami na piętrze.

Przedsionek

Po przekroczeniu progu pomieszczenia natykamy się na duże zdjęcie przedstawiające długą, wijącą się kolejkę gości przed nowo otwartym budynkiem muzeum. Zdjęcie wydrukowane jest na materiale o szerokości ok. 2,5 metra i sięga od podłogi do sufitu, tworząc rodzaj parawanu rozdzielającego salę na dwie części.

Mezuza

Przed zdjęciem, jakby w przedsionku, w narożniku po prawej znajduje się gablota. Umieszczono w niej połowę cegły wydobytej w miejscu dawnego skrzyżowania Nalewek i Gęsiej. Z drugiej połowy wykonano mezuzę umieszczoną przy głównym wejściu do muzeum, czyli symboliczny pojemnik zawierający zwitek pergaminu z fragmentami Tory, czasem pełniący funkcję ochronnego talizmanu. Zwykle jednak mezuzę traktuje się zgodnie z Talmudem jako jeden z siedmiu nakazów, jakie Bóg dał Izraelowi z powodu swojej miłości do niego.

Wokół gabloty wiszą zdjęcia z uroczystości zawieszenia mezuzy przez naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha. Nastąpiło to 16 kwietnia 2013 roku. Na jednym ze zdjęć rabin, mężczyzna w średnim wieku, brodaty, z bokobrodami, ubrany w garnitur i jarmułkę, wkłada pojemnik ze zwojem Tory do zawieszonej zgodnie z tradycją mezuzy. Umieszczono ją tuż przy drzwiach wejściowych, ukośnie, po prawej stronie. Mezuza, wykonana z połowy cegły, przeciętej wzdłuż dłuższego boku, ma podłużny lekko nieregularny kształt. Widoczne są na niej żłobienia, będące prawdopodobnie oznaczeniem cegielni.

Wiszą tu również zdjęcia z uroczystości otwarcia muzeum. Stało się to w czasie obchodów 70. rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim w kwietniu 2013 roku.

Logotyp

W narożniku po lewej stronie sali stoi kolumna, a na niej nowe logo muzeum, zatwierdzone w styczniu 2013 roku. Zaprojektowany przez agencję PZL logotyp jest połączeniem łacińskiej litery „p” i hebrajskiej „pej”. Ma mocno zgeometryzowany kształt, literę tworzy szeroki barwny pas, załamujący się pod kątami prostymi i tworzący ostre narożniki. Brzuszek „p” jest turkusowy, nóżka aż do połowy brzuszka – szara. Logotyp nawiązuje do legendy Polin mówiącej o przybyciu Żydów do Polski. Samo słowo „Polin” uzupełniło logotyp i nazwę muzeum we wrześniu 2014 roku. Turkusowo-niebieski kolor jest inspirowany barwą szklanych paneli dekorujących budynek muzeum.

Obok kolumny wisi duża plansza z ułożonymi w szachownicę twarzami i tekstami. To pracownicy i współpracownicy muzeum, obecni i byli, którzy mówią, czym jest dla nich muzeum. Wśród wypowiedzi można znaleźć następujące słowa: „Muzeum to nasze ogromne dziedzictwo”, „Muzeum to miejsce, gdzie ciężka praca daje niesamowitą satysfakcję”, „Muzeum to dla mnie najciekawszy życiowy projekt zawodowy”, „Muzeum to labirynt”.

8. Czytanie architektury
 

Następna część sali poświęcona jest budynkowi muzeum.

Warsztat architekta

Po lewej, w rogu w głębi stoi ogromny stół projektowy – warsztat architekta. Pod szklaną pokrywą mnóstwo szkiców i rysunków na cienkim technicznym papierze – oryginalnych notatek Rainera Mahlamäkiego. W większości przedstawiają budynek muzeum, różne stadia kształtowania się jego koncepcji, plany, rzuty, poszczególne detale architektoniczne. Układają się w uporządkowaną opowieść: od ręcznych, luźnych zarysów pomysłu, wstępnych wizualizacji, przez coraz bardziej precyzyjne rzuty i schematy, aż po szczegółowe plany i rysunki, na których rozpoznajemy wybudowany już budynek. Niektóre rysunki to tylko czarna kreska, inne wypełnione są kolorami.

Wokół na ścianach plansze i zdjęcia omawiające koncepcję budynku oraz jego charakterystykę.

Dzięki dwóm makietom możemy lepiej poznać budynek.

Gmach

Pierwsza z makiet, udostępniona do dotykania i opisana brajlem, przedstawia budynek w skali 1:100 wraz z otaczającym placem i pomnikiem Bohaterów Getta.

Bryła ma kształt płaskiego prostopadłościanu o kwadratowej podstawie. Z zewnątrz budynek wydaje się prosty i surowy, co odpowiada zamysłowi architekta opisanemu na ścianie. Chciał on, aby skromna na zewnątrz forma zaskakiwała złożonym i bogatym wnętrzem.

Ściany zewnętrzne pokryte są małymi, ułożonymi ukośnie płytkami, nieco zachodzącymi na siebie. Oddają one charakter szklanych paneli zdobiących elewację budynku. Na makiecie są one szaro-przeźroczyste. Panele na budynku, zrobione z błękitno-turkusowego szkła, pokrywa wzór z białych liter układających się w zwielokrotniony napis „Polin”, przez co z daleka kolor elewacji jest niejednoznaczny, mieni się i połyskuje. O wzorze na panelach architekt wypowiada się w ten sposób: „Tak naprawdę to szukaliśmy jakiegoś abstrakcyjnego szklanego ornamentu. Nie chcieliśmy, by szklane panele były zupełnie gładkie, chcieliśmy, aby miały różne stopnie przeźroczystości. Jedna artystka przekonała nas, że powinien na nich widnieć napis »Polin« – hebrajska nazwa Polski. Później dowiedziałem się też, że słowo »polin« znaczy również »tutaj odpocznij« i bardzo mi się to spodobało”.

Wejście do budynku ma nieregularny kształt zbliżony do zdeformowanego trapezu. Zajmuje ono całą wysokość ściany i dzieli szerokość budynku w proporcji 1/3 do 2/3. Ma płaską podstawę przy ziemi i płaskie zwieńczenie przy dachu. Zwieńczenie jest o połowę węższe od podstawy i zaczyna się nad jej lewą krawędzią. Podstawę i zwieńczenie łączą dwie linie – po prawej prosta, biegnąca skośnie, po lewej niemal pionowa, wygięta do wewnątrz w 1/3 wysokości.

Tak o wejściu głównym mówi Barbara Kirshenblatt-Gimblett: „Choć architekt nie zrobił tego celowo, wejście ma kształt hebrajskiej litery »taw«, rozpoczynającej m.in. takie słowa jak »tarbut« (kultura), »toldot« (historia), »tikkun« (naprawa).

Na prawo od głównych drzwi znajduje się okno. Usytuowane jest ono dokładnie na wprost pomnika Bohaterów Getta, w połowie szerokości ściany pomiędzy głównym wejściem a prawą krawędzią budynku, w jej dolnej części. Pomnik także umieszczony jest na makiecie.

Do muzeum wchodzi się po lekko wznoszącym się podeście, który po parudziesięciu krokach zwęża się w wąską kładkę, w rzeczywistości ogrodzoną szklanymi barierkami. To jedna z wielu kładek w budynku łączących różne przestrzenie na różnych poziomach. Kładka stanowi łącznik między wejściem a obszernym holem. Stanowi on przestrzeń recepcyjną muzeum. Inne podobne elementy w budynku mówią o budowaniu mostów między epokami i między ludźmi. Taka jest zresztą idea muzeum.

Przez przeszklone drzwi wejściowe ponad kładką i po obu jej stronach widać rozstępujące się i pofałdowane ściany. To właśnie słynna ściana krzywoliniowa – charakterystyczny element kompozycyjny i konstrukcyjny budynku. Ma kształt rozcięcia, które biegnie lekko skośnie w głąb muzeum przez całą długość budynku.

Można odnieść wrażenie, jakby nadludzka siła uchwyciła z boków prostą bryłę budynku, niby to wykonaną z miękkiego, elastycznego ciasta, i rozerwała ją, tworząc wewnątrz szczelinę. Z jednej strony otwiera ją wejście w ścianie frontowej. Kończy się ona ogromnym oknem w przeciwległej ścianie. U góry sięga do sufitu. W górze jest nieco węższa, na dole rozlewa się w obszerny hol, zajmujący szerokie dno szczeliny. Krawędzie szczeliny są obłe, łagodne, jakby wypolerowane przez czas, wiatr i wodę skały. Układają się w serie wybrzuszeń i wklęsłości. Fragmenty naprzeciwko zdają się do siebie pasować, jak elementy układanki. Wnętrze szczeliny, czyli głównego holu, zarówno na makiecie, jak i w rzeczywistości, ma jasny piaskowy kolor i chropowatą powierzchnię, która w niezwykły sposób załamuje ciepłe, sączące się z wielu punktów rozproszone światło. Odbija się ono na załamaniach ściany. W rzeczywistości miesza się też ze światłem wpadającym zarówno przez szklane wejście, jak i ogromne okno z tyłu.

Poprzez rozcięcie zaakcentowany jest proces przejścia przez muzeum, połączenie starego – uosabianego przez pomnik Bohaterów Getta, z nowym, wyobrażonym przez park i miasto za nim. Barbara Kirshenblatt-Gimblett, dyrektor programowy wystawy stałej, mówi, że: „Budynek jest echem pomnika Bohaterów Getta… Formuła, która się tutaj nasuwa: pamiętamy o tych, którzy zginęli, i pamiętamy o tym, jak zginęli, a honorujemy ich pamięć, pokazując, jak żyli”.

W jednym z cytatów zamieszczonych na ścianach architekt wspomina, iż piaskowy kolor muzealnego holu stanowi nawiązanie do kolorów, jakie zapamiętał on z warszawskich budynków. Każde miasto ma swój zapach i kolor. Dla niego Warszawa jest beżowa, jak Paryż.

Centralnemu rozdarciu poświęcona jest cała chmura plansz na ścianie – ułożonych luźno koło siebie tablic omawiających jeden temat. Zgromadzone tu wypowiedzi Rainera Mahlamakiego mówią o jego inspiracjach. „Cały proces zaczął się od tego głównego pomysłu: szczeliny, wąwozu, pęknięcia…”. Pojawia się też cytat z Biblii, wykorzystany podczas konkursu architektonicznego: „Jam suf – rozstąpienie się morza”, odwołujący do przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone. Inne nasuwające się skojarzenia to kanion, skały, wzburzona fala, jaskinia, które można interpretować również w kontekście historii.

Okrążamy makietę. Z drugiej strony budynku ogromne okno zajmuje większą część elewacji. Ma ono nieregularny kształt, przypominający obrysem asymetryczną misę z pokrywą. Umieszczone jest centralnie. Po prawej stronie widać przez nie rozświetlony hol, biegnący w głąb. Hol wypełnia przestrzeń między fałdami ściany krzywoliniowej. Po lewej stronie przez okno widać masywne wybrzuszenie tej ściany, za którą kryją się pomieszczenia górnych kondygnacji budynku. Wybrzuszenie zajmuje ponad połowę szerokości okna. Pomiędzy wybrzuszeniem a oknem pozostaje wąska przestrzeń od podłogi aż do sufitu.

Szkło i światło to istotne elementy kompozycyjne. Oddajmy głos projektantowi: „Budynek inaczej postrzegamy w dzień słoneczny czy pochmurny. Jego odbiór zależy też od kąta patrzenia. (…) Fasada wydaje się dynamiczna, zmienna”.

W głębi stołu projektowego, za oszkloną częścią z rysunkami, stoi druga, mniejsza makieta, wykonana z białego tworzywa. Przedstawia budynek rozerwany wzdłuż linii holu. Widoczne jest pofałdowane wnętrze szczeliny – szerokie u podstawy, tam gdzie mieści się recepcja z kasami i informatorium, i gwałtownie zwężające się u góry w wąską rozpadlinę, rozdzielającą pomieszczenia znajdujące się na piętrach, połączone mostem. Na makiecie widoczny jest też poziom poniżej linii gruntu, na którym znajduje się wystawa stała.

Zdjęcia wiszące w tej sali to profesjonalne, artystyczne fotografie przedstawiające wyjątkowo fotogeniczny budynek w różnych ujęciach, o różnych porach dnia i roku.

Jedno z nich, w podłużnym, panoramicznym ujęciu ukazuje budynek muzeum od tyłu, od strony dużego nieregularnego okna. Zdjęcie wykonano jasnego, jesiennego dnia, przy pięknej słonecznej pogodzie. Dominują na nim trzy pasy kolorystyczne: błękitu, szarości i zieleni. Na tle bezchmurnego błękitnego nieba rysuje się szara połyskliwa elewacja budynku. Przed nim rozciąga się jasnozielony trawnik, przedzielony wąską szarą linią chodnika biegnącego  równolegle do ściany muzeum. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że prawdziwymi bohaterami zdjęcia są dwa drzewa, rosnące przed muzeum.

Na małym wzgórku nieco na lewo od środka ściany stoi zielona lipa. Zielone liście powoli przełamują się żółtymi akcentami jesieni. Za nimi wewnątrz budynku mieni się masywne wybrzuszenie ściany krzywoliniowej. Jej piaskowa powierzchnia nie jest całkiem jednoznaczna. Migoce w grze światła, szkła i cieni rzucanych przez delikatne ramki pokrywające kratą okno. Po prawej, w głębi, pomiędzy załamującymi się ścianami otwór drzwi wejściowych, wyglądających z tej perspektywy na trójkątny.

Prawą stronę budynku przesłania stojący nieco bliżej nas, tuż za chodnikiem rozłożysty, płonący czerwienią klon. Ze smukłego ciemnobrązowego pnia wyrasta szeroka, zaokrąglona korona. Jej prawa strona wystaje poza obrys budynku. Liście eksplodują feerią gorących barw – od głęboko żółtych, poprzez wszystkie odcienie pomarańczowego, aż po płomienną czerwień.

Pod klonem na ławce siedzi jakaś osoba w czerwonej kurtce. Troje ludzi siedzi też na ławce po lewej stronie. Ich obecność to dowód na pełne istnienie muzeum w przestrzeni miejskiej.

Autorka opisu audiodeskrypcji: Monika Buraczyńska, Fundacja Kultury bez Barier