70. rocznica buntu w Sobiborze

Ci, którzy pierwsi wybiegli na wolną przestrzeń za obozem, trafili prosto na miny. Ginęli, torując drogę innym, pisał Tomasz Blatt, wspominając ucieczkę z obozu śmierci w Sobiborze.

14 października przypada 70. rocznica tego buntu.

Obóz w Sobiborze był jednym z czterech ośrodków śmierci utworzonych w ramach Akcji Reinhardt - zaplanowanego mordu Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Od kwietnia 1942 r. do października 1943 r. przy użyciu spalin z radzieckiego czołgu, Niemcy zamordowali w Sobiborze przynajmniej 250 000 Żydów pochodzących z Polski, Holandii, Słowacji, Niemiec, Austrii, Francji oraz krajów bałtyckich.

Trwającą zagładę przerwał bunt więźniów żydowskich dowodzony przez jeńca sowieckiego, oficera Aleksandra Peczerskiego. Zgodnie z planem między godz. 16.00 a 17.00 Żydzi zabili 18 Niemców i Ukraińców - członków załogi obozu, zwabiając ich pojedynczo do warsztatów. Następnie więźniowie przedarli się przez ogrodzenie obozu i uciekli.

Stanisław Szmajzner relacjonował: Brakowało jeszcze 10 minut do rozpoczęcia liczenia więźniów, kiedy kapo Porzycki, który był jednym ze spiskowców, zaczął dmuchać w gwizdek jak szalony […]. Ten gwizd był ustalonym przez nas sygnałem rozpoczęcia powstania […]. Z różnych stron zaczęły napływać grupy powstańców […]. Byli uzbrojeni w siekiery, pałki i noże […], broń palną zabraną zabitym nazistom, zaczęli strzelać w górę. Starali się w ten sposób zgromadzić rozporoszony tłum […], ale wprowadzili jeszcze większy zamęt […]. Około 500-600 Żydów, kobiety i mężczyźni, krzyczeli i biegli jak szaleni […]. Tłum przetoczył się w kierunku wyjścia z obozu.

Uciec zdołało około 300 Żydów. Do 21 października 1943 r. złapano i rozstrzelano ponad 100 z nich. Efektem powstania była likwidacja obozu w Sobiborze: baraki rozebrano, teren zaorano, zasadzono drzewa.

14.10.2013