Nauka

„Z kraju bez miłości. Francuska powieść o polskim Jidyszlandzie – nadwiślańskiej Atlantydzie”

zdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książkizdjęcie ilustracyjne - okładka książki
fot. materiały prasowe

Gilles Rozier: Z kraju bez miłości. Francuska powieść o polskim Jidyszlandzie – nadwiślańskiej Atlantydzie

Recenzja książki

Joanna Andrysiak

Czytelnik najnowszej książki Gillesa Roziera nie od razu może być pewien, kto tak naprawdę jest jej głównym bohaterem. Na pozór wydaje się, że śledzimy przede wszystkim losy bohaterów współczesnych – wcześnie osieroconego młodego paryżanina, Pierre’a i Sulamity Kacyzne-Reale, przybliżającej mu zapomniany świat kultury jidysz. To ich korespondencja i rozmowy tworzą trzon powieści, będącej owocem kilkuletniej pracy autora w archiwach. Sulamita jest córką Altera Kacyzne, przedwojennego fotografa i pisarza, zamordowanego w Tarnopolu w 1941 roku. Przeżywszy wojnę i straciwszy dom, rodzinę oraz świat, który znała, postanowiła zadbać o jego pozostałości. Została strażniczką pamięci, archiwistką jego śladów. Pierre zwraca się do niej z prośbą o przywołanie wspomnień o straconym bezpowrotnie świecie Żydów polskich, skąd, jak się właśnie dowiedział, wywodziła się po części jego rodzina. Rodzina, której nie znał lub stracił będąc dzieckiem. Szybko jednak okazuje się, że równoprawnymi bohaterami powieści są trzej przyjaciele, poeci piszący w jidysz – Perec Markisz, Uri Cwi Grinberg i Melech Rawicz. Akcja książki dzieje się bowiem na pograniczu dwóch światów. Metafora, którą An-ski zastosował kiedyś w odniesieniu do przenikania się świata mistyki i świata realnego, po II wojnie światowej zaczęła doskonale opisywać styk współczesności i tego, co pozostało już tylko w pamięci, co wojna pochłonęła bezpowrotnie. Sulamita Kacyzne, tak jak dybuki, żyje jednocześnie w świecie współczesnym i „polskim Jidyszlandzie – nadwiślańskiej Atlantydzie”.

Prawdziwe, przedstawione w zbeletryzowanej formie losy trzech poetów wydają się doskonałe, by wokół nich osnuć opowieść o przedwojennym życiu warszawskich Żydów. Byli to twórcy awangardowi, wybitni, często skandalizujący, przez dużą część swojego życia niedoceniani, dokładający wysiłków, by podnieść jidysz – „ten dziwny, nadwiślański dialekt” – do rangi języka literackiego. W 1922 roku wraz z innymi pisarzami i artystami założyli „Chaliastre”, ekspresjonistyczno-futurystyczną grupę artystyczną, której miejscem spotkań była siedziba Związku Literatów i Pisarzy Żydowskich w Warszawie, przy ulicy Tłomackie 13.

Gilles Rozier dobrze poznał swoich bohaterów zanim przedstawił ich losy. „Zagłębiałem się w ich archiwach*, ich korespondencji, ich dziennikach, ich wspomnieniach” – mówił – „Spotkałem się z ich dziećmi, z wdową po jednym z nich. Z tych cząsteczek rzeczywistości stworzyłem powieść, w której zawiera się to, co chcieli nam pozostawić w tym języku znanym tak niewielu: ich miłości, ich nienawiści, ich wyzwania, ich porażki. Ich przyjaźń”. Odmienne koleje życia każdego z poetów – z których jeden zginął w Moskwie w wyniku czystek stalinowskich, drugi osiadł w Palestynie, a trzeci za oceanem – są egzemplifikacją różnego rodzaju przeciwności losu, które spotykały Żydów w XX wieku, nie tylko z rąk Niemców. Nawet jeśli oni sami nie stracili życia w wyniku Zagłady, stała się ona udziałem ich najbliższych. Mimo że opisy wydarzeń z czasów II wojny światowej zajmują stosunkowo niewiele miejsca na kartach książki, życie poetów naznaczone jest przeczuciem tragedii. „Nie wrócę do Polski” – mówi Uri Cwi w Berlinie – „Ten kraj cuchnie śmiercią”.

Trudno byłoby zdecydować, co jest największą wartością tej książki. Z opowieści Sulamity wyłania się szeroki pejzaż kultury i historii żydowskiej. Jednocześnie, obserwacja dwójki współczesnych bohaterów – młodego paryżanina i kobiety u kresu życia – uświadamia nierozerwalny związek pamięci i tożsamości. Pozwala zrozumieć nabożny stosunek do świadectw historii – szczególnie, gdy pozostało ich tak niewiele. Daje też nadzieję, na odszukanie tropów zaginionych bliskich i znalezienie się choć trochę bliżej świata, który pozornie zniknął bez śladu. „Ludzie wyobrażają sobie, że nie sposób się dowiedzieć” – mówi Sulamita –  „Myślą, że Polska jest zapadłą dziurą. Śmieszny był ten wasz Jarry, ale w dniu, w którym napisał: «Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie», lepiej by zrobił, biorąc na wstrzymanie. Polska jednak gdzieś leży, Pierre (…) ten kraj istnieje”.

Gilles Rozier, Z kraju bez miłości. Francuska powieść o polskim Jidyszlandzie – nadwiślańskiej Atlantydzie, przeł. Krystyna Arustowicz, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2013

* M.in. w archiwach Altera Kacyzne w Bibliotece Medema w Paryżu, Melecha Rawicza i Uriego Cwi Grinberga w Bibliotece Narodowej Izraela, Pereca Markisza w Center of the History of the Jews in Eastern Europe przy Uniwersytecie Telawiwskim.

10.02.2014