Wydarzenie

Relacja: Noc Muzeów po żydowsku

Niezrażeni lejącym deszczem pierwsi zwiedzający czekali pod muzeum jeszcze na długo przed rozpoczęciem Nocy Muzeów. Gdy o 19.00 otworzyły się drzwi, na krzywiznach holu słały się już pierwsze projekcje instalacji „Ściana Słów”: mapy przedwojennej Warszawy i dwujęzyczne szyldy przywołujące pamięć o żydowskich sklepikarzach i rzemieślnikach.

Przedwojenna Warszawa na ścianach muzeum

Przez całą noc goście muzeum dodawali do nich swoje własne obrazy. Przy pomocy kolorowych folii, tuszu i flamastrów tworzyli ogłoszenia do dawnych gazet (widzieliśmy m.in. „dom na sprzedaż” i zaproszenie na autentyczny ślub!), pozdrawiali swoich bliskich czy po prostu malowali obrazy miasta.

Zespół Sylwestra Łuczaka animował te grafiki na falujących ścianach holu muzeum, tworząc wraz ze zwiedzającymi gigantyczne różnobarwne kolaże symbolizujące wielokulturowe oblicze dawnej stolicy.

Kawałek dalej instalacja fotograficzna „Ja,Warsze” pozwalała na zrobienie sobie fotografii z przeszłości. Podczas robienia zdjęcia w pustej przestrzeni holu ożywały… ale to niech lepiej zostanie niespodzianką, bo już wkrótce projekt „Ja,Warsze” rusza na ulice miasta.

Muranów 2014

W tym czasie współcześni mieszkańcy Warszawy, sąsiedzi muzeum, ruszyli z performansem „Muranów 2014”. Przez ponad miesiąc aktorzy amatorzy w wieku od 20 do 84 lat przygotowywali swój spektakl bazujący na osobistych historiach, refleksjach na temat własnej dzielnicy i dyskusjach o jej przyszłości.

Wojtek Ziemilski, reżyser i performer przygotowujący to wydarzenie, zamknął wykonawców w wielkim, szklanym akwarium z zamalowanymi, nieprzezroczystymi ścianami. Ich opowieści można było usłyszeć dzięki zestawom słuchawkowym, ale żeby zobaczyć aktorów na własne oczy i symbolicznie odkryć ich pamięć, trzeba było wyskrobać otwór w farbie.

Ściany akwarium szybko pokryły się rysami, wzorami i napisami, przez które można było dojrzeć uczestników projektu: patrzących przez okno na swój Muranów, rozmawiających o nim i cytujących wypowiedzi kilkudziesięciu osób ankietowanych w pobliżu muzeum. Te lapidarne cytaty podawane wraz z krótkim opisem ich autorów robiły duże wrażenie:  – Oni są niemożliwi, oni nawet wieczorem potrafią się modlić – mówiła o izraelskich wycieczkach „zadbana starsza pani, babcia”.

„Inżynier budowlany” patrząc na bryłę muzeum stwierdzał: – Ja bym to zaprojektował inaczej ale to jest sprawa serca. – Tu był jeden wielki gruz wspominała „kobieta w średnim wieku, na Muranowie od 62 roku”. A „dziewczyna z dogiem siedząca na ławce” z żalem przyznawała: – Teraz już nie wypada się tu opalać.

Tych opowieści można by słuchać godzinami, ale wtedy trzeba by zrezygnować z innych atrakcji, które na tę noc przygotowało Muzeum Historii Żydów Polskich.

Dzieci grają do upadłego

Zajrzyjmy na chwilę do centrum edukacyjnego, gdzie na najmłodszych zwiedzających czekały rodzinne warsztaty. Nie uwierzycie, do której godziny dzieci potrafią bez widocznego spadku energii grać w gry z żydowskiego podwórka: rzucanie orzechami do kipy (czyli mycki) albo kręcenie bączkiem (drejdlem).

A do dyspozycji miały jeszcze wiele innych gier planszowych i hit wieczoru: pisanie swojego imienia po hebrajsku ukoronowane zrobieniem z niego kolorowej przypinki. Nie mówiąc już o możliwości stworzenia własnej ilustrowanej książki, co niektórych zwiedzających wciągnło nawet na 2 godziny!

No cóż, wszystko ma swoją cenę: w tym czasie przeszły im koło nosa wykłady i filmy w muzealnym audytorium.

Przedwojenna kinematografia

Do świata przedwojennej żydowskiej kinematografii wprowadził nas wykład Joanny Andrysiak. Kto reżyserował filmy, kto był ich producentem, a kto pojawiał się na ekranie jako gwiazda? Do jakich kin chodziła żydowska biedota, a które były uosobieniem szyku? Kto przebił się do elity światowego kina, a kto uprawiał opłotkową produkcję na rynek krajowy – o tym wszystkim słuchaliśmy na rozgrzewkę przed pierwszym filmem „Co mój maż robi w nocy?” z 1934 roku

Na pewno nie śpi! Podobnie jak wszyscy uczestnicy Nocy Muzeów, którzy po filmie zasiedli do drugiego wykładu. Tamara Sztyma poszerzyła jeszcze bardziej panoramę rozrywkowego życia Warszawy w latach międzywojnia.

Filmy nieme i rewolucja kina udźwiękowionego. Kabarety – od wyuzdanych variete po sceny literackie najwyższej próby zasilane tekstami Tuwima i Hemara (autora tysiąca piosenek i tysiąca skeczy). Do tego znakomici żydowscy kompozytorzy: Henryk Wars, bracia Gold, Jerzy Petersburski…

Nic dziwnego, że gdy tylko film nabrał głosu, piosenki wdarły się doń szeroką falą. Na potwierdzenie tych słów obejrzeliśmy kultową komedię muzyczną „Ada, to nie wypada!”To zdumiewające, ale z tego filmu z 1936 roku zachwyceni wyszli nawet... gimnazjaliści.

Na miłośników sztuk wizualnych czekały nie tylko filmy w audytorium. Gdy tylko przestało padać, ruszyło kino plenerowe w parku przed muzeum. Widzów rozgrzewały najnowsze animacje studentów z jerozolimskiej Bezalel Academy of Art & Design. 

Żydowska Warszawa brazylijskim okiem

Przez cały wieczór prezentowaliśmy efekty wizyty w muzeum brazylijskiej performerki i twórczyni wideo  Luísy Nóbregi. Przez miesiąc gościła ona w Warszawie w ramach rezydencji artystycznej w muzeum. Jej dyskretne, niewidzialne akcje w przestrzeni publicznej uwieczniało jedynie oko kamery, a efekty mogliśmy obejrzeć po raz pierwszy właśnie podczas Nocy Muzeów. 

Na kilku jednoczesnych projekcjach pokazywała m.in. zbliżenia kamieni poukładanych na znak pamięci na grobach na cmentarzu żydowskim, przesuwające się z oknem dzienne i nocne widoki z pociągu przejeżdżającego przez stolicę czy niepokojące zbliżenie na krtań poruszaną nerwowym rytmem wypowiadanych słów – a może przełykanych łez?

Nobrega spotkała się też z publicznością. Opowiadała o swoim zmaganiu się z wyzwaniem pokazania tego, co niepokazywalne. Mówiła o swoich odkryciach dokonanych w Warszawie i inspiracjach śladami żydowskiej przeszłości miasta.

Warszawa, Warsze

Tę samą historię odkrywały tłumy zwiedzających na wystawie „Warszawa, Warsze”. Był to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych punktów Nocy Muzeów w Muzeum Historii Żydów Polskich. Wystawa prezentująca miniony świat Nalewek, żydowskiej Pragi, Tłomackiego, czy nadbrzeża Wisły przyciągała niczym magnes.

Goście muzeum mogli dowiedzieć się i poczuć, jak Żydzi wpływali na Warszawę, ale też jako to miasto kształtowało mieszkających w nim Żydów. Ci, których poruszyła ta historia, mogli dopisać jej dalszy ciąg – współtworząc instalację „Historie przemieszane”. Na dużej mapie przedwojennej stolicy zwiedzający wieszali kartki z opisami tego, co ich łączy z Warszawą .

Szymon napisał „Po prostu ja kocham”, a jako najważniejsze miejsca wymienił stary Żoliborz i nowe centrum. Stach z rozbrajającą szczerością zamknął swój związek ze stolicą w jednym słowie: „słoik”, a czteroosobowa ekipa z Olsztyna mieszkająca w Warszawie od 6 lat skwitowała krótko: „To już nasze miasto”.

Nasze również! Cieszymy się, że Muzeum Historii Żydów Polskich staje się ważną częścią Warszawy. Nasi przewodnicy, którzy bez przerwy oprowadzali kolejne grupy zwiedzających, opowiadali wszystkim o historii muzeum zrośniętej z losami stolicy. 4,5 tys. osób, które odwiedziły nas w Noc Muzeów, są również częścią historii naszego muzeum. Jeśli byliście wśród nich – dziękujemy za wspaniały wspólny wieczór. Jeśli nie – zapraszamy wkrótce!

Wsparcie udzielone z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię.

 

www.eeagrants.org, www.norwaygrants.org 
Więcej o projekcie „Żydowskie dziedzictwo kulturowe”

18.05.2014