Edukacja

07.02.2017

PIYE 2016 – relacje uczestników z pobytu w Izraelu

11 edycja programu PIYE (Polsko-Izraelska Wymiana Młodzieży) dobiegła końca w połowie stycznia 2017 roku. Studenci biorący udział w programie, w ostatnim jego etapie mieszkali w Izraelu przez blisko 3 miesiące, studiując na Uniwersytecie w Tel Awiwie, poznając kraj, uczestnicząc w wydarzeniach promujących kulturę polską i sam program.


Julia Lorenc, jedna ze studentek wymiany, tak wspomina mieszkanie w Tel Awiwie:

"Mieszkanie kilkanaście minut od plaży, dwie minuty od uniwersytetu. Palmy za oknem, poranna kawa na balkonie. Brzmi, jak wymarzone miejsce? Tata była nasza rzeczywistość przez ostatnie dwa i pół miesiąca.

Akademiki, w których mieszkaliśmy to przyjemne mieszkania - zupełnie nie przypominają tych, które wyobrażamy sobie, słysząc to słowo. Pokoje z balkonem to przy izraelskiej pogodzie naprawdę przydatna rzecz, tym bardziej doceniana podczas długich wieczorów przy izraelskim winie czy poranków z kawą w porannym słońcu. Same pokoje bardziej przypominają nowoczesne mieszkania, niż typowe studenckie lokum. W połączeniu z kuchnią, gdzie spędzałyśmy wiele godzin – głównie na gotowaniu przeróżnych smakołyków, ale też na szybkich porannych śniadaniach czy wspólnym pisaniu prac – to miejsce, w którym chętnie zostałabym na dłużej.

Nie mniej ważne przy codziennych wczesnych pobudkach jest odległość od uniwersytetu – ok. 100 metrów, co nawet przy wyjątkowo leniwym "śpiącym" marszu zajmuje 2 minuty. Jest jeszcze morze, o którym trudno zapomnieć, gdy ma się do niego 15 minut spacerem. Rowerem to tylko kilka minut jazdy, by rozkoszować się ciepłą morską bryzą i chłonąć atmosferę tego wyjątkowego miejsca."

Studia na Uniwersytecie w Tel Awiwie, są ważnym elemenetem programu PIYE. Tak opisuje je uczestniczka programu, Ola Waszak:

"Studia na TAU to przede wszystkim studia w międzynarodowym środowisku i zupełnie nowym dla nas kontekście kulturowym. Wybraliśmy zajęcia z listy ponad 100 kursów, dotyczących nie tylko Izraela, historii i kultury żydowskiej, ale całego Bliskiego Wschodu, sztuki, filmu, literatury i innych dziedzin. Dodatkowo intensywne, bo prawie codzienne zajęcia z hebrajskiego szybko ułatwiły nam funkcjonowanie w nowym mieście.

Ale studiowanie na TAU to nie tylko nauka, to też życie w kampusie, w zupełnie nowej rzeczywistości akademickiej: wśród studenckich kawiarni i zielonych przestrzeni uniwersytetu. Można też brać udział w atrakcjach poza uniwersytetem, które organizowane są dla zagranicznych studentów, co pozwala odkrywać Tel Awiw od zupełnie innej strony."

Tymi atrakcjami były przede wszystkim wycieczki, dzięki którym uczestnicy mogli lepiej poznać różne zakątki kraju. O jednej z nich pisze kolejna uczestniczka PIYE, Justyna Zając:

"Na początku grudnia wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę na pustynię. Pierwszy punkt programu - jeszcze poza trasą - przyjazd Ani i Magdy – koordynatorek, prosto z zimowej Warszawy, prosto z muzeum! Po szybkim przywitaniu ruszamy w drogę.

Naszym przewodnikiem został Ronen, a plan rysował się następująco:

  • rzut okiem na Jerozolimę,
  • chwila na śniadanie (gdzieś pomiędzy wielbłądem a opuszczonym hotelem pośrodku niczego),
  • przejazd do kibucu Ein Gedi i spacer po tamtejszym rezerwacie (hit dnia - góralek wygrzewający się na słońcu!),
  • trochę odpoczynku i leżenia do góry brzuchem nad Morzem Martwym w okolicach Ein Bokek.

Dla większości było ciut za zimno na wypróbowanie swojej niezatapialności w tych wodach, jednak znalazło się kilku śmiałków chętnych do pływania - w swoich próbach zapędzili się niemal do Jordanii, urzeczeni pięknem różowych gór na horyzoncie.

Potem pojechaliśmy jeszcze na chwilę w głąb pustyni podziwiać zachód słońca i poudawać "Wędrowców nad morzem mgły" Friedricha. Późnym popołudniem dojechaliśmy do Kfar haNokdim - beduińskiej/turystycznej oazy, w której mieliśmy spędzić noc. Czekały na nas śpiwory, warczący i charczący grzejnik, ale też obietnica pysznej kolacji szabatowej i ogniska. Spotkaliśmy się także z jednym z gospodarzy wioski, który opowiedział nam nieco o beduińskim stylu życia kiedyś i dziś.

Następnego dnia przywitało nas słońce i beczenie lokalnych kóz. Po dość leniwym śniadaniu wyruszyliśmy obejrzeć Masadę - starożytną twierdzę na Pustyni Judejskiej. Zwiedzanie jej wszystkich zakamarków trochę nam zajęło, więc potem mieliśmy już tylko chwilę na wizytę w przepięknym rezerwacie Ein Avdat, rzut okiem na panoramę, na jaką już od wielu lat "spogląda" Ben Gurion i… niestety musieliśmy wracać do Tel Avivu."

Poza studiowaniem, poznawaniem kraju i udziałem w spotkaniach z darczyńcami, ambasadorem czy pracownikami Instytutu Polskiego, uczestnicy co roku wspólnie celebrują święta ważne dla Polaków i Izraelczyków. Rok 2016 był pod tym względem wyjątkowy, ponieważ nałożyły się na siebie dwa ważne święta – Wigilia z Chanuką. Wigilię celebrowano w domu koordynatorki z Izraela, Tsipy Zeiri. Tak o tym doświadczeniu pisze Miłosz Lindner:

"Kolacja wigilijna przebiegła sprawnie i zgodnie z protokołem dyplomatycznym... tzn. zgodnie z tradycją polską. Na stole zawitało 12 potraw, były śledziki, gołąbki, pierogi, zupa grzybowa i inne, a przy stole zagościli uczestnicy wymiany ze strony polskiej i izraelskiej.

Spotkanie zyskało charakter domowy dzięki zaproszeniu koordynatorki do jej czterech kątów. Przytoczyliśmy historię przymusowych spisów ludności na początku naszej ery, co było powodem podróży rodziny Józefa do Betlejem, wręczyliśmy sobie nawzajem niespodziankowe prezenty, przy akompaniamencie altówki odśpiewaliśmy parę kolęd.

Pomimo tego, że za oknem zamiast świerka towarzyszyło nam drzewo cytrynowe, czuliśmy się odświętnie, a wręcz niecodzienna fuzja polskiej swojskości i wschodniego klimatu pozwoliła nam przeżyć Święta na nowo."

Do celebracji Chanuki zaprosił jeden z izraelskich uczestników, Nimrod Nachum. Tak ten wieczór wspomina Agnieszka Gwiazdowicz:

"Kolację chanukową serdecznie polecam wszystkim tym, którzy jeszcze nie sprawdzili, jak dużo tłuszczu są w stanie przyswoić. W tym roku niezawodny Nimi zaprosił nas do swojego domu pod Tel Awiwem - czwartego dnia Chanuki, który wypadał 27 grudnia.

Dotarliśmy wcześniej niż reszta gości, dzięki czemu mieliśmy okazję uczestniczyć w procesie przygotowywania sfinge (czyt. swindż), czyli pączków. Nasz gospodarz instruował, jak prawidłowo zakręcić sobie wokół palca niewielki kawałek ciasta drożdżowego, aby po usmażeniu wyszedł zgrabny pączek z dziurką.

W tym czasie Dana, jego żona nakrywała do stołu, gdzie oprócz chanukiji znajdowały się placki z cukinii, pączki (bez dziurki, ale za to z dżemem), sosy, sałatki i bardzo, ale to bardzo tłuste ciasto serowe.

Po przybyciu wszystkich zaproszonych uroczyście zapalono świece i odmówiono błogosławieństwa. Mogliśmy oficjalnie rozpocząć ucztę. Wszystko było naprawdę pyszne i bardzo sycące.

Gdy nasze żołądki odmówiły dalszego pochłaniania jedzenia, przenieśliśmy się na kanapę i fotele. Popijając cytrusową sangriję, słuchaliśmy chanukowych piosenek i własnoręcznie dekorowaliśmy drejdle, które później wprawialiśmy w ruch, konkurując między sobą o to, który najdłużej będzie się kręcił."

Jak wynika z powyższych relacji, udział w PIYE to intensywne doświadczenie – inne w części odbywającej się w Polsce, inne w Izraelu. Zachęcamy do aplikowania do kolejnej edycji każdego, kto jest ciekawy polsko-żydowskiej historii oraz chce poznawać inne kultury. Rekrutacja ruszy wiosną 2017 roku. 

Projekt jest wspólną inicjatywą Muzeum POLIN i Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce – instytucji odpowiedzialnej za tworzenie wystawy głównej.

Projekt wspierany przez:
p. Ygala Ozechova
p. Tomka Ulatowskiego

07.02.2017