Rocznice i święta

17.07.2019

140. rocznica śmierci Maurycego Gottlieba

Maurycy Gottlieb - 140. rocznica śmierci (2019)
Opis zdjęcia: stare czarno-białe zdjęcie - portret młodego mężczyzny, który stoi z ręką opartą o białą kolumnę, na tej ręce opiera też swoją głowę (Maurycy Gottlieb), fot. The Schwadron collection of the National Library of Israel

Mija 140 lat od śmierci Maurycego Gottlieba (1856 – 1879), lecz legenda o tym wielkim artyście rozdartym między polskością i żydowskością, szukającym własnej tożsamości, narodowej i artystycznej wciąż trwa.

Maurycy urodził się w Drohobyczu, był najstarszym z jedenaściorga rodzeństwa. Jego ojciec - Izaak Gottlieb, właściciel rafinerii w Borysławiu - dał mu świecką edukację. Już wtedy, jak wspominał po latach Gottlieb, jego "sława jako rysownika była w naszym mieście ojczystym ugruntowania. Nawet chrześcijańscy koledzy poniżali się do zapraszania mnie".

Rodzice wspierali jego artystyczne aspiracje. W latach 1872-1874 był uczniem Karla Meyera w wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. To w Wiedniu po raz pierwszy zobaczył obrazy Jana Matejki: Rejtana, Batorego pod Pskowem, Kazanie Skargi, które były dla młodziutkiego malarza wielkim przeżyciem. Zachwyciła go w nich "maniakalna miłość wszystkiego, co było kształtem narodowej przeszłości". W 1874 r. Gottlieb zafascynowany Matejką, Polską, jej dziejami i kulturą zjawił się w Krakowie. Panujący wśród kolegów w Szkole Sztuk Pięknych antysemityzm zmusił go do wyjazdu do Monachium.

W październiku 1878 r. wyjechał do Rzymu, gdzie spotkał Matejkę, poznał Henryka Siemiradzkiego, został przez nich serdecznie przyjęty. Znów pojawiła się nadzieja, że Polska mogłaby stać się jego ojczyzną. Pisał w liście do przyjaciela Waleriana Krycińskiego: "Jakże chętnie wytępiłbym nienawiść, która nad cierpiącym narodem się unosi, jakże chętnie pogodziłbym Polaków z Żydami, przecież historia obu narodów jest historią cierpień!"

Wiosną 1879 r. Gottlieb powrócił do Krakowa. Jego nagła, dramatyczna śmierć nocą z 16 na 17 lipca 1879 r. była szokiem. Matejko, w liście do żony pisał: "Szkoda go. Był oprócz niezwykłych zdolności człowiekiem pełnym szlachetnych popędów, natury ujmującej dobrocią i bezinteresownością.".

12.07.2019