O odpowiedzialnym pisaniu o przeszłości
Od wczoraj trwa dyskusja o wpisie opublikowanym przez instytut Jad Waszem w serwisie X (na którym nasze muzeum nie jest obecne). Wpis dotyczył rocznicy wprowadzenia przez niemieckiego zbrodniarza Hansa Franka obowiązku oznakowania Żydów i Żydówek w Generalnym Gubernatorstwie. To jedno z pierwszych z długiej listy zarządzeń służących alienacji i upokarzaniu społeczności żydowskiej – modus powielany na terytoriach okupowanych przez nazistów. Na końcu tej drogi była śmierć milionów w czasie Zagłady.
Dla specjalistów zajmujących się badaniem Holokaustu treść tego wpisu była zapewne klarowna – chodzi o okupowane przez Niemców terytorium Polski. Ale nie oni są jego głównymi adresatami.
Media społecznościowe to potężne narzędzie umożliwiające błyskawiczne dotarcie do milionów odbiorców na całym świecie. Krótka treść potrafi rozejść się błyskawicznie i zostać potraktowana wyimkowo. Tym większa odpowiedzialność instytucji zajmujących się krzewieniem historii za słowo. Skróty myślowe lub niedopowiedzenia mogą wypaczyć sens i znaczenie treści, choćby intencja publikującego była słuszna. Nie ma chyba zespołu komunikacji muzeum historycznego, który choć raz nie przekonał się o tym na własnej skórze. Bywa, że stworzenie krótkiego posta trwa dłużej niż napisanie całego artykułu. Ale warto ten czas poświęcić: szybkość reakcji, tak charakterystyczna dla ery sieci społecznościowych, nie może zastępować precyzji i rzetelności. Pamiętajmy o tym wszyscy, zachowując przy tym powściągliwość w formułowaniu ocen i oskarżeń.
Jakub Woźniak
Pełnomocnik dyrektora ds. komunikacji i marketingu
Czytaj więcej o praktykach naznaczania osób wykluczonych w okresie II wojny światowej
Na zdjęciu opaska dyskryminacyjna, MPOLIN_M750_001.