Wystawy

Kto jest lwem, a kto bardziej indykiem? Iza Rutkowska o warsztatach na wystawie "W Polsce króla Maciusia"

"Ile pomidorów miesięcznie pan zarabia?" "Dlaczego nie dba pan o Aleppo?" - pytały dzieci podczas warsztatów z artystką i animatorką kultury Izą Rutkowską. Zapis rozmów stał się częścią wystawy "W Polsce króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości" w Muzeum POLIN.

Wystawa podzielona jest na trzy części, w których kolejno zapoznajemy się z sytuacją Polski w 1918 roku, "wchodzimy" do słynnej książki Janusza Korczaka, a na koniec próbujemy w formie zabawy z dziećmi zmierzyć się z aktualnymi zagadnieniami dotyczącymi funkcjonowania państwa. Uzupełnieniem ekspozycji jest instalacja stworzona przez artystkę Izę Rutkowską, na podstawie letnich warsztatów z udziałem dzieci.

Iza Rutkowska:

Zwykle realizuję projekty społeczne, w przestrzeni publicznej, często na podwórkach, na których efekty moich działań z ludźmi stają się jakimś namacalnym dobrem. W różnych działaniach spotykałam ciekawych ludzi, którzy swoją pracą, często oddolną i czasami pod prąd działali na rzecz innych, paradoksalnie dlatego, że państwo nie dbało wystarczająco. W mojej pracy Państwo rozumiane jest bardziej jako społeczeństwo. Uznałam, że skoro przestrzeń, w której mam pracować zmienia się z podwórka w Muzeum, to że zaproszę te szczególne osoby do podzielenia się doświadczeniami z dziećmi.

W zasadzie każdy z bohaterów wykonywał swój zawód nieszablonowo. Samym gościom czasami trudno było określić się mianem przedstawiciela jednego zawodu. Zaprosiłam np. jedną z mieszkanek i liderek zmian podwórka, na którym pracowałam na warszawskiej Pradze, która można powiedzieć, że reprezentuje zawód matki. Była urzędniczka zarządzająca kultowym Parkiem Śląskim w Katowicach, urbanista, dziennikarka wydająca lokalną gazetę "Nasz Mazur", producent kozich serów, nauczyciel akademicki i kurator sztuki, który buduje z artystami domy, szefowa pensjonatu dla osób wychodzących z bezdomności i mój ulubiony szef Biura Ochrony Muzeum POLIN, któremu zdarzało się tropić różnych terrorystów.

Dzieci, opowiadając, jak wyobrażają sobie dzień każdego z gości, jako najważniejsze wymieniały, że na pewno ta osoba, jak tylko wstanie, to idzie umyć zęby. Były dociekliwe i kiedy bohater chciał się wymigać od odpowiedzi na pytanie, ile zarabia, i mówił np. "pomidor", to dopytywały: "A ile tych pomidorów miesięcznie?". Często zaskakiwały pytaniami, np. szefa ochrony, który opowiadał im o akcjach w Afganistanie, w których brał udział, a one nagle rzucały: "A dlaczego nie dba pan o Aleppo?". Kuratora sztuki pytały, czy to prawda, że dziewczynka może zakochać się w chłopcu.

Praca niektórych osób wydawała im się bardziej oczywista niż inna. W przypadku urbanisty zastanawiały się, czy bardziej pasuje mu sokół, który obserwuje miasto z góry, czy bóbr, który budując tamy, zmienia charakterystykę terenu. Szefowa pensjonatu dla bezdomnych została jednogłośnie mianowana lwicą, a rolnika produkującego sery przerobili na indyka, bo jak uznała jedna z dziewczynek, to najbardziej wiejskie zwierzę. Dzieci posiłkowały się rysunkami, przerabiały zdjęcia gości w zwierzęta, swoje opinie konsultowały również z samymi zainteresowanymi. Później omawiały wszystko ze sobą i dojrzale wybierały najlepsze rozwiązania. Były bardzo zaangażowane również w wybieranie tkanin, z których potem robiłam kostiumy dla dorosłych.

Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Agatę Piasecką (Co Jest Grane24) z artystką Izą Rutkowską. Więcej >>

01.02.2019